Sojusz biznesu i nauki

Skontaktuj się z nami

Nauka i biznes mają wiele punktów stycznych. Poprzednio pisałem o poszukiwaniu alternatywnych źródeł energii, teraz o medycynie. Wielkie koncerny farmaceutyczne sponsorują zjazdy lekarzy różnych specjalności, na które wysyłają swoich przedstawicieli. W naszym kraju takie zjazdy też się odbywają i też finansuje je biznes. Problem w tym, że najczęściej w atmosferze skandalu, kiedy to najczęściej oskarża się później lekarzy o przyjęcie lewej gotówki. Od powiązań z koncernami nie da się jednak uciec, ponieważ ktoś musi finansować badania. Weźmy na przykład zwykłą grypę. Niby nic, ale grypa zmienia się co roku i co roku trzeba przygotować szczepionkę przeciwko nowemu szczepowi. Kto ma finansować badania nad szczepionką. Nic tak jednak nie splata medycyny i biznesu jak wybuch epidemii jakiejś zagrażającej ludzkości choroby. Jeśli w sprawę wmieszają się politycy, a media stworzą odpowiedni nastrój grozy, wtedy nikt o nic nie pyta, bo wszyscy czekają na wiadomość o odkryciu remedium. Nawet jeśli zagrożenie zostanie wyolbrzymione i choroba zabije ledwie ułamek promila ludzkości, zawsze ogłasza się, że oto ludzie przetrwali kolejną próbę i mają do dyspozycji lepsze medykamenty. Jednak symbioza interesów i nauki ma też swoją ciemną stronę. Organizacje pozarządowe oskarżają firmy farmaceutyczne o nielegalne próby na ludziach przeprowadzane w krajach Trzeciego Świata, gdzie ludzie nie są świadomi swych praw, a testujących nikt nie kontroluje. Niedawno oskarżono koncern GlaxoSmithKlein o nielegalne próby na biednych mieszkańcach Indii. W rezultacie skandalu amerykańska firma musiała przeprosić i odpokutować swoje winy.